Ass

Nowy swiat ep.1
Nie wiedzialem co sie stalo, obudzilem sie srodku lasu a kladlem sie spac we wlasnym lózku. Czulem sie zdezorientowany, staralem sobie przypomniec czy aby na pewno wrócilem w ogóle do domu. Masa pytan krazyla mi w glowie ale najwazniejsze z nich brzmialo “co do kur…”. Obudzilem sie na jakiejs polanie, wydawalo mi sie, ze jest kolo poludnia staralem sie to wszystko jakos poskladac w calosc. Po pierwsze pamietam, ze wracalem pociagiem potem zlapalem taksówke i kolo 3 w nocy padlem na lózko, nie mialem sil sie nawet rozebrac po 15 godzinnej podrózy miedzy innymi samolotem i pociagiem bylem tak wyprany, ze mialem gdzies jak bede spal, organizm sie domagal snu. Po chwili do glowy przychodzily mi kolejne mysli bardziej racjonalne “moze to po prostu sen, a ja doswiadczam tej odmiany swiadomego snu?”. Pomyslalem sobie, ze skoro mi sie to sni to sobie jeszcze odpoczne bo nadal czulem sie zmeczony, chociaz wydawalo mi sie to dziwne, ze czuje sie zmeczony we snie. Po jakims kwadransie mialem dosc, wstalem i zaczalem sie rozgladac. Las wygladal naprawde ladnie, a pogoda byla tak pózno majowa, cieplo ale bez upalu. Spojrzalem na siebie i stwierdzilem, ze jestem ubrany dokladnie w to w czym wrócilem. No nawet nie zdjalem butów jak padalem do lózka? To wszystko wydawalo mi sie coraz bardziej dziwne, no nic przyszedl czas na test “we snie przeciez nie czuc bólu” uszczypnalem sie w policzek liczac, ze nic nie poczuje, jakie bylo moje zdziwienie jak wszystko czulem. Skoro to nie sen, to moze nigdy nie dotarlem do domu a podczas powrotu ktos mnie napadl, okradl i wyrzucil w lesie. Patrzylem po swoim ciele, nie mialem zadnych ran, portfel byl w kieszeni moich szortów, a telefon w d**giej. Wyjalem go ale niestety calkowicie zero zasiegu. No nic wczesniej czy pózniej idac w jakims kierunku zlapie mi zasieg i wróce do domu. Poszedlem w strone gdzie bylo mniej drzew liczac, ze dojde do jakies drogi lub chociaz szlaku a tam to juz pójdzie z górki. Po 30 minutach wedrówki zaczalem czuc niepokój, nie mialem nic do jedzenia a co gorsza zaczalem czuc pragnienie. Po chwili spostrzeglem piaskowa droge, patrzac na nia jednak nie mialem watpliwosci na zadne auto na takim czyms nie trafie, ale dobre i to, dojde do jakiejs wsi a tam chociaz zdobede wode i dowiem sie gdzie dokladnie jestem, bo na telefonie nadal nie mialem zasiegu. Gdybym chociaz na moment go mial, z google maps to szybko bym zorientowal sie w sytuacji i wybral najlepszy kierunek a tak czulem sie zagubiony, nie pamietam juz kiedy bylem w lesie którego nie znam albo chociaz bez mapy w telefonie. Mijaly kolejne minuty a przez to, ze bylo poludnie i cieplo pragnienie stale roslo. Idac uslyszalem krzyki, pomyslalem smiejac sie pod nosem, ze moze nie tylko ja sie tutaj zgubilem. Jednak po chwili moje zdziwienie, nie “zdziwienie” to stanowczo zle slowo na to co po chwili zobaczylem, w oddali widzialem mezczyzne który biegl ta droga w moja strone a za nim dwie osoby jadace konno, wydawalo mi sie, ze go gonia. Przez zaistniala sytuacje, instynkt wzial góre i szybko wskoczylem w drzewa. Obserwowalem z ukrycia sytuacje, mezczyzna ubrany jak chlop ze sredniowiecza biegl ile tylko mial sil, a dwójka mezczyzn jadacych konno z mieczami w dloniach go scigala. Serce walilo mi jak oszalale, nie wiedzialem co o tym wszystkim myslec a najgorsze byly pytanie “gdzie ja jestem?!”. Po chwili jednej z goniacych siegnal do tylu po luk i oddal jeden strzal w kierunku uciekajacego trafiajac go w udo, mezczyzna padl na ziemie zwijajac sie z bólu. Goniacy zsiedli z konia, ogluszyli wyjacego z bólu mezczyzne i zaczeli sie glosno smiac i o czyms rozmawiac. Widac byli bardzo zadowoleni, po chwili uslyszalem “ciekawe ile za niego dostaniemy” d**gi na to “mam nadzieje, ze sie nam to oplaci, jak dadza za malo to go zabijemy i odeslemy do jego wsi, bedzie nauczka dla innych”. Pierwszy raz od dziecinstwa czulem czysty strach, dwóch facetów wygladajacych sadzac po ubiorze jak mongolowie poluja sobie na jakiegos chlopa? W glowie brzeczalo mi pytanie “co to kur… jest! i gdzie ja jestem”. Skrepowanego mezczyzne zarzucili na konia i udali sie w kierunku z którego nadjechali. Dopiero jak byli 200 metrów ode mnie poczulem, ze biore pelny oddech. Adrenalina, strach, zdezorientowanie bylo tak wielkie, ze moje cialo drzalo czulem, ze nie moge uspokoic nerwów. Na co dzien jestem bardzo opanowany i praktycznie nigdy nie czuje strachu ani zdenerwowania, smialem sie z przyjaciólmi ze jedyne czego sie boje, ze torba z zakupami mi peknie i bede musial zbierac produkty po chodniku. A tutaj spotkala mnie sytuacja gdzie realnie sie balem i nie wiedzialem co zrobic. Po kwadransie gdy troche juz sie uspokoilem, postanowilem to wszystko przeanalizowac. Staralem sie jak najbardziej wyciszyc umysl i zebrac wszystkie informacje w calosc. Po pierwsze jestem ubrany tak jak wrócilem do domu, po d**gie nie jest to sen. Kolejna kwestia byli Ci ludzie. Uciekajacy byl ubrany jak typowy chlop ze sredniowiecza, a jego oprawcy jak mongolowie, zerknalem na luk z jakiego korzystali i byl to luk refleksyjny, zaczalem o tym wszystkim myslec “ale dlaczego ja ich rozumialem? jakby to byli mongolowie to przeciez bym nic nie zrozumial z tego co mówili”. Cos tutaj jest nie tak. Bralem pod uwage jakas podróz w czasie, z tego co wiem z historii, branie w niewole przez ludy ze wschodu bylo czyms normalnym ale wtedy nie zrozumialbym w zab co oni mówia. Na ten moment obstawiam 25% podróz w czasie, 25% jestem w innym zupelnie swiecie, a 50% odbilo mi i tak naprawde wszystko to przezywam w swojej glowie siedzac na jakims fotelu w psychiatryku a lekarze mówia do siebie “o znowu przestal kontaktowac, ciekawe co sie dzieje w umysle takiego czlowieka”. Staralem sie mimo wszystkich tych pytan zachowac jak najbardziej trzezwosc umyslu. Wyciszajac tak swoje mysli uslyszalem cos co poprawilo mi humor “rzeka!”. Slyszalem wode, nie wiedzialem czy to jakis strumien czy cos wiekszego ale bylem przekonany, ze slysze wode. Zaczalem szybkim krokiem isc w tym kierunku, jednak postanowilem, ze nie bede bezposrednio szedl droga na której przed momentem bylem swiadkiem polowania na czlowieka. Drzewa zaczely robic sie coraz rzadsze i ujrzalem strumien o szerokosci moze 4 metrów. Radosc moja byla wielka szybko pobieglem nie mogac zapanowac nad pragnieniem. Padlem na kolana i przy pomocy rak nabieralem wode i pilem, jeszcze nigdy nie czulem by woda mi tak bardzo smakowala jak w tym momencie. Przez ten caly pospiech jednak zupelnie zapomnialem o tym by byc ostroznym. Katem oka dostrzeglem czyjs but po mojej lewej stronie a po chwili jakby cos ciezkiego spadlo mi na glowe, i w tym momencie film mi sie urwal.

Nie wiem ile minelo, ale obudzilem sie z ogromnym bólem glowy na dodatek po przebudzeniu czulem, ze mam przewiazane oczy, jestem zakneblowany a moje rece sa skrepowane za plecami. Pierwsza moja mysl “cholera, ci mongolowie musieli mnie zauwazyc i sledzili mnie i wykorzystali moja nieuwage”. Czulem znowu to przeszywajace uczucie strachu, i slyszalem bicie wlasnego serca. Przez caly ten strach zaczalem sie szamotac dotarlo do mnie, ze leze na ziemi a gdzies w poblizu pali sie ogien, zapewne ognisko. Staralem sie rozerwac cos czym byly skrepowane moje dlonie ale tylko zaczalem czuc ból od otarc na nadgarstkach. A po chwili uslyszalem takze glos “juz moze wystarczy tego?”. Na dzwiek tych slów przestalem próbowac uwolnic swoje dlonie, jednak najbardziej zdziwila mnie barwa glosu osoby która do mnie mówila. Nie brzmiala jak 30-40 letni mezczyzna o usposobieniu tych mongolów których widzialem, a jak 20 letnia mloda kobieta. Zaczalem próbowac mówic, jednak nic to nie dawalo mialem mocno zawiazane usta. Jednak po chwili uslyszalem ponownie “przestan jeczec”. A po chwili obce dlonie zsunely mi opaske z oczu. Wtedy moje zdziwienie bylo najwieksze, nade mna stala mloda kobieta, o dlugich blond wlosach, slicznej mlodzienczej twarzy z wymalowana jednak zloscia w stosunku do mnie. Nie wiedzialem jak na to zareagowac. Po chwili powiedziala “jak przestaniesz jeczec to zdejme ci opaske z ust”, pomachalam glowa, ze sie zgadzam. A po chwili zrobila jak powiedziala, mimo to nadal lezalem skrepowany na ziemi przy ognisku a ona wrócila na swoje miejsce a przy niej lezal krótki miecz. Dopiero wtedy do mnie dotarlo, ze to tym cholerstwem musiala walnac mnie w glowe. “Jestem Gabbie i niezla dostane nagrode za ciebie szpiegu”, popatrzylem na nia skonsternowany i z grymasem na twarzy staralem sie spokojnie odpowiedziec “nie jestem szpiegiem, nie wiem co jest grane, i zyczylbym sobie bys mnie uwolnila”. W tym momencie Gabbie zaczela sie glosno smiac.

G: Dobre sobie, widzisz jak jestes ubrany? Nie jestes z naszego królestwa a to znaczy, ze jestes szpiegiem i kruchy twój los jak dotrzemy do pobliskiego miasta. A tak w ogóle jak sie nazywasz?

Pomyslalem sobie jesli to tylko fantazje w mojej glowie a ja jestem chory to nic mi nie grozi, ale jesli naprawde jakos przenioslem sie do innego swiata to musze tu przezyc jak najdluzej by znalezc sposób by wrócic do siebie, nie bede sie jej stawial, moze wyciagne z niej jakies informacje. Skoro ona przedstawila sie Gabbie a nie jako Gabrysia to ja nie bede zwyklym Tomaszem a Tomem.

T: Jestem Tom, i mówie ci d**gi raz nie jestem zadnym szpiegiem.
G: Skoro tak twierdzisz, ale mnie to nie obchodzi, nie ja bede Cie sadzic i nie mi bedziesz sie tlumaczyc, w pobliskim miescie jest garnizon wojskowy oni sie toba zajma a tam potrafia zlamac kazdego psa z cesarstwa i wyspiewasz im wszystko co beda chcieli wiedziec.

Zaniepokoily mnie te slowa, pamietajac jak ci mongolowie postapili z tamtym chlopem, wiedzialem, ze ona nie klamie i jesli naprawde to jest inny swiat to moze byc ze mna krucho, postanowilem zagrac allin i powiedziec jej prawde, zaden szpieg nie tlumaczylby sie czyms tak nieprawdopodobnym.

T: Posluchaj mnie uwaznie, nie wiem nic o zadnym cesarstwie, i nie jestem szpiegiem, jesli chcesz to w prosty sposób ci to udowodnie. Siegnij do mojej prawej kieszeni, mam tam pewne urzadzenie, wyjmij je.

Pomimo, ze grymas z jej twarzy nie schodzil byla zaintrygowana, podeszla do mnie, idac tak widzialem ze to naprawde sliczna dziewczyna, czulem od niej sile i wiedzialem, ze nieraz uzyla juz pewnie swojego miecza, ale jesli byla by z mojego swiata to uchodzila by za pieknosc szczególnie, ze jej figura idealna byla mieszanka miedzy modelka, fitneska, a genetyczna pieknoscia, az z wrazenia przelknalem sline. Pochylila sie nade mna siegnela do kieszeni i wyjela mój telefon.

G: Co to jest? Dziwny material z jakiego to jest zrobione
T: Otwórz delikatnie i przycisnij z boku jest taki przycisk lekko wystajacy element

Nie wiedzialem jakich slów uzywac do osoby która nigdy w zyciu nie widziala telefonu a zapewne zadnej innej technologii. Pamietajac mongolów, oraz patrzac na jej ubiór zalozylem, ze ten swiat to taka sredniowieczna Europa jesli chodzi o poziom zaawansowania technicznego. Po chwili przycisnela guzik a ekran telefonu sie zaswiecil.

G: Co do cholery to jest.

Ze strachu odrzucila go, a telefon padl na ziemie.

T: Ostroznie! To droga rzecz.

Chociaz pomyslalem ze tutaj i tak do niczego mi sie nie przyda, ale moze dzieki niemu chociaz przekonam ja, ze nie jestem zadnym szpiegiem.

T: Wez go z powrotem, i prosze uwolnij mi chociaz jedna reke, udowodnie ci ze nie jestem zadnym szpiegiem, a pochodze z zupelnie innego miejsca.

Gabbie podeszla, wziela telefon, byla widocznie zainteresowana, co chce jej pokazac.

G: Jesli spróbujesz czegos glupiego, stracisz cos wiecej niz reke

Wzialem telefon w uwolniona dlon, i szybko pokazalem jej jak dziala aparat i inne funkcje które moglyby na niej zrobic wrazenie, i staralem sie przedstawic jej, ze jestem z zupelnie innego swiata i nie wiem co tutaj robie. Gabbie sluchala z zainteresowaniem, i wydawala mi sie wierzyc.

T: Dlatego prosze nie zabieraj mnie do tego miasta, musze znalezc jakies rozwiazanie i wrócic do siebie. A tak w ogóle wiesz myslalem, ze zareagujesz wiekszym szokiem na moja wiadomosc, ze jestem z zupelnie innego swiata

G: Nie jestes pierwszy, czesto slyszy sie historie ludzi którzy upierali sie, ze nie sa ani z cesarstwa ani z naszego królestwa, ale kazdy traktowal ich jako oblakanych a ich los byl bardzo oplakany, no i zadna z tych osób nie mówila tak spokojnie jak Ty.

T: To jak wierzysz mi?

G: Zalózmy, ze wierze. Ale to niewiele zmienia, potrzebuje pieniedzy, osoby w mojej osadzie licza na mnie, a za zarobione pieniadze mialam kupic medykamenty. Zaraza zabrala juz wiele osób, takze i z mojej rodziny, i jakby to powiedziec nie mam wyboru. To nic osobistego.

T: Ale ja sie do niczego nikomu nie przydam, niewiele pewnie za mnie dostaniesz.

Staralem sie obnizyc swoja wartosc by odciagnac ja od pomyslu sprzedazy mnie.

G: Tutaj sie bardzo mylisz, nie mozna handlowac ludzmi z królestwa, to jedno z najwyzszych praw, jednak ludzi z tego przebrzydlego cesarstwa traktuje sie tak jak oni wszystkich innych, a skoro nie jestes z naszego, wladza potraktuje cie tak jakbys byl z cesarstwa, i albo skonczysz na polu albo na arenie, gdzie patrzac po tobie raczej nie masz doswiadczenia z bronia. A jestes w takim wieku, ze wytrzymasz pare minut i zabawisz publicznosc w czasie swiat.

T: Przeciez przekonalem Cie, ze nie jestem z cesarstwa, jesli zgodzisz sie mnie nie sprzedawac pomoge ci zdobyc te pieniadze na medykamenty, w kwocie 2x wiekszej niz bys za mnie dostala w miescie

Staralem sie zdobyc jej litosc i w jakis sposób ja przekonac.

G: To raczej niemozliwe, jesli nie jestes z tego swiata, to gildie magów na czarnym rynku wiele za ciebie zaplaca, bo beda próbowac robic z ciebie eliksiry i inne magiczne artefakty które moga podniesc ich moc magiczna

To juz stanowczo mi sie nie spodobalo, nerwowo przelknalem sline, bo wiedzialem, ze ta trzecia opcja to najgorsze co moze mi sie trafic. A takze zalozylem ze pieniadze uzyskane od takich gildii beda pewnie najwieksze.

T: Co mam zrobic by Cie odwlec od tej decyzji, nie wiem jak tutaj trafilem, i nie chce skonczyc w zaden sposób taki jak te które mi wymienilas. Zrobie co zechcesz, moze nawet bede mógl ci pomóc z zaraza która szaleje w twojej osadzie. W moim swiecie pokonano wiekszosc zarazliwych chorób, byc moze uda mi sie tobie pomóc.

Patrzyla na mnie z zainteresowaniem, gdy wspomnialem o pokonaniu chorób, widocznie w tym swiecie kazda zarazliwa choroba zbiera obficie zniwo. Ale nie dziwilo mnie to, nawet u mnie w Afryce pomimo mozliwosci czesto brakuje srodków finansowych by pokonac taka czy inna epidemie.

G: Jest pewna mozliwosc. Ale nie wiem czy to jest lepsza alternatywa od tego co cie spotka w miescie.

T: Zamieniam sie w sluch, wyjasnij mi ze szczególami.

G: Podpiszemy magiczny kontrakt, polega on na tym, ze za pomoca magii bedziesz zmuszony wykonywac moje polecenia, i wtedy udamy sie do mojej osady i pomozesz moim bliskim.

T: Ale po co jakis kontrakt, zrobie to i bez tego.

G: Musze miec pewnosc, a gdy zostanie on nalozony, nie bedziesz mógl nie wykonac mojego polecenia, bo bedzie to grozilo nawet smiercia. Nie moge ryzykowac, ze uciekniesz a ja zostane na lodzie i zawiode wszystkich którzy na mnie licza.

Widzialem, ze sie o nich martwi i chce dla nich jak najlepiej, ale nie podobalo mi sie babranie w ich magicznych zakleciach, bo nie wiedzialem jaki to moze miec na mnie wplyw, ani czy pozbede sie tego jak bede chcial wrócic do domu. Uznalem, ze musze zdobyc jej zaufanie i nawet jesli mi sie to wszystko nie podoba. To bede gral i udawal, ze sie zgadzam, a potem cos wymysle by od tego wszystkiego sie uwolnic.

T: Wyjasnisz mi jak dziala taki kontakt?

G: To calkowicie proste ale jako, ze nie jestes stad to postaram Ci sie wyjasnic tak bys zrozumial. Udamy sie do zaklinacza, który nalozy na ciebie pieczec niewolnika, a mi pieczec pana, w ten sposób bede miala nad toba wladze i jesli nie wypelnisz polecen jakie ci zadam, poczujesz ogromny ból, w ekstremalnym przypadku moze sie to skonczyc smiercia. Dodatkowo jest to wieczna pieczec która nigdy nie bedzie mogla byc zdjeta. Na wszelki wypadek by niewolnik nie uciekl, jest obostrzenie które mówi, ze jesli nie bedzie kazdego dnia jakiegos rozkazu niewolnik umrze. Takze jesli przyjdzie ci do glowy ucieczka z mysla o tym, ze nie bede mogla ci wydac polecen to po 24 godzinach umrzesz.

Widzialem po jej twarzy, ze mówi powaznie. I to jak rozbudowane sa to reguly wiedzialem, ze nie klamie a takze ze ciezko mi bedzie to jakos ominac i znalezc kruczek taki by sie uwolnic.

T: Ale co wtedy ze mna i z moim zyciem? Myslalem ze po pomocy dla twojej osady bede mógl odejsc.

G: Ta pieczec jest wieczna i myslalam, ze alternatywa pracy dla mojej osady jest dla ciebie lepsza niz to co spotkaloby cie w miescie?

T: No tak chetnie ci pomoge z zaraza, ale potem chcialbym odejsc, nie wiem czy uda mi sie wrócic do mojego swiata, a jesli nie, to bralbym realnie wizje zalozenia tutaj rodziny i spedzenia tutaj reszty zycia, skoro i tak nie bede mógl wrócic do siebie. Z moja wiedza mialbym wiele praktycznych umiejetnosci za które móglbym poradzic sobie w tym swiecie.

G: Rodzine mówisz hm, niestety pieczec dziala w ten sposób, ze nie bedzie mógl tknac innej kobiety by miec z nia dziecko, nie bedziesz mógl sie fizycznie podniecic by to bylo mozliwe. A ja bym cie nie tknela za nic, bylbys tylko niewolnikiem a nie kims z kim chcialabym to robic.

Jej slowa i mnie zabolaly ale i zasmucily, bo nie wiedzialem, jak sie wydostac z tej patowej sytuacji, pamietajac mongolów wiedzialem ze dlugo w miescie nie przezyje. Pomimo, ze uprawialem przerózny sport a nawet sztuki walki, to nigdy nie walczylem bronia biala a bez doswiadczenia pewnie nastoletni mlokos nie mialby ze mna problemów, wykorzystujac tylko doswiadczenie. Pomyslalem, ze poczekam na noc i moze uda mi sie uciec. Minely kolejne godziny, szybko nastal zmrok. W mojej glowie kielkowal pomysl ucieczki. Czekalem, az usnie, sam udalem, ze juz spie. Gdy nabieram przekonania, ze spi, biegne w gesty las najszybciej jak tylko moge, potem szukam mozliwosci przepilowania sznura na moich nadgarstkach a potem pomysle co zrobic by przezyc tutaj jak najdluzej. Powoli stanalem na nogi, bylo mi cholernie niewygodnie z rekoma na plecach, szczególnie wizja biegu przez galezie i narazenie twarzy i oczu na uszkodzenie mi sie nie usmiechala, ale tylko taka widzialem opcje. Powoli, by nie zbudzic Gabbie zaczalem robic male kroki w kierunku gestego lasu. Na okolo 7 kroku, gdy od drzew dzielilo mnie zaledwie 3 metry uslyszalem za plecami glos.

G: Jesli zrobisz jeszcze jeden krok w tamta strone, zle sie to skonczy dla ciebie. Jestes duzy i pewnie silny, ale ja mam miecz, a ty zwiazane rece, i wystarczy ze chociaz raz cie tne i nie bedziesz mógl nawet zatamowac krwi.

Zaczalem powoli tylem wracac do niej i powoli sie polozylem na miejscu którym lezalem. Popatrzylem w jej strone. Jej twarz miala wymalowana zlosc, dziwnie mi sie na to patrzylo, szczególnie ze naprawde byla przesliczna, idealnie w moim typie, lagodne rysy twarzy, idealna cera, niebiesko zielone oczy i te blond sliczne dlugie wlosy. Pomimo jej urody w tym momencie byla moim wrogiem który chcial mnie wykorzystac lub sprzedac, i jej fizyczne wdzieki nie powinny przykrywac mojego zdrowego rozsadku. Liczylem, ze zlosc jej przejdzie.

G: Miasto czy niewola u mnie?

T: Niewola.

W moim glosie nie bylo pewnosci, ale koniecznie musialem uniknac miasta. Co jesli teraz trwa wojna, i oni nie uwierza mi, ze nie jestem z cesarstwa które jest ich wrogiem? Wtedy zupelnie nie bedzie szans, ze zachowam zycie.

G: Próbowales uciec, dlaczego?

T: A co mialem zrobic, wizja robienia za niewolnika, parobka, bez mozliwosci normalnego zycia nie jest ciekawa.

G: W miescie byloby jeszcze gorzej.

T: Ehhh to jak wybór miedzy dzuma a cholera.

G: Miedzy czym?

T: To takie powiedzenie w moim swiecie, miedzy zlym a jeszcze gorszym.

G: U mnie bedzie ci dobrze, nikt nie bedzie cie bil, bedziesz miec co zjesc i bedziesz mógl odpracowac moja laske, ze nie zabralem cie do miasta.

T: No super, a gdzie miejsce na moja wolna wole, szczescie, rodzine i zycie takie jak sam wybiore.

G: Mówilam Ci, fizycznie nie bedziesz mógl miec seksu a co za tym idzie ani zony ani dzieci. Za to bedziesz mógl grzecznie pracowac i wiesc w miare bezpieczne zycie. A jesli bedzie ci doskwierac potrzeba posiadania kobiety, to wiesz mój miecz jest bardzo ostry i moge ci pomóc z tym.
T: Chyba zwariowalas!

G: Dlaczego? To normalna kara dla gwalcicieli lub za innego rodzaju przestepstwa, kaplani zostaja eunuchami czy tez straznicy królewskiego haremu, u was tak nie ma?

T: Nie do cholery nie ma, nigdy bym sie nie zgodzil na obciecie penisa. Nienormalna jestes.

G: hahaha oj jaki wrazliwy, spokojnie jak juz nie bedziesz mógl wytrzymac, sam przyjdziesz mnie blagac bym to zrobila.

Gabbie wstala, podeszla do mnie caly czas sie smiejac.

G: Odwróc sie na plecy!

T: Po co?

G: Nie dyskutuj, niedlugo nie bedziesz mógl tak powiedziec, bo poczujesz ból przez pieczen, jak ci mówie odwróc sie to rób co mówie

Odwrócilem sie, chociaz lezenie na dloniach za plecami sprawialo mi cholerny dyskomfort. Wtedy Gabbie, chwycila guzik w moich szortach i je rozpiela.

T: Co do cholery robisz?

G: Jeszcze jedno slowo takim tonem a cie zaknebluje. Zrozumiales?

T: Tak

G: Tak kto?

T: Tak Gabbie.

G: Tak pani Gabbie.

T. Tak pani Gabbie zrozumialem.

Gabbie wtedy sciagnela mi szorty, i usmiechajac sie zaczela mi ugniatac przez bokserki penisa. Szybko zaczal robic sie twardy.

G: No no, szybko reagujesz, chyba lubisz moja dlon hehehe.

Zaczalem delikatnie wzdychac, nie powiem szalenie sprawiala mi frajde, moze to przez to ze jednoczesnie byla piekna a takze niebezpieczna. Dzialalo to na mnie bardzo mocno. Po paru minutach takich pieszczot przestala i wrócila na swoje miejsce.

T: hm?
G: Co ty sobie myslales, ze bede Cie zabawiac hehehe, naiwny cholernie jestes. Lepiej bys pamietal jak to jest z kobieta, bo niedlugo nie bedziesz juz mial jak do konca zycia.

T: Przestan tak mówic, wkurza mnie to.

G: To nie zart, po prostu takie sa reguly pieczeci.

T: A ty? Bedziesz mogla ze mna?

G: hahaha tak, dla osoby która nosi pieczec pana to jest mozliwe, ale zapomnij, chyba postradales zmysly, ze moglabym to z toba robic. No ale za humor daje ci wielkiego plusa, juz dawno sie tak nie usmialam jak z Toba.

Niedlugo pózniej pomimo ogromnego podniecenia usnalem. Obudzilem sie rano i pierwsze co dostrzeglem to Gabbie naga brala kapiel w rzece, szybko sie rozejrzalem dookola, szukajac mozliwosci ucieczki, ale gdy próbowalem wstac szybko zorientowalem sie, ze przywiazala moje rece do korzenia drzewa, przez co nie moglem sie podniesc. Pomimo tego wyraznie widzialem jej kragly tyleczek, zgrabne nogi i sliczne wlosy które mokre opadaly jej na plecy. Po chwili odwrócila sie bez skrepowania.

G: Jak tam niewolniku wstales juz?

Zauwazyla, ze zagapilem sie na jej piekne jedrne piersi, byly wieksze niz srednia ale za to wyjatkowo ladnie sie prezentowaly jak z jakiejs rozkladówki, jedrne prezyly sie na jej mlodym ciele. Zauwazyla, ze sie przypatruje jej cialu. Podeszla do mnie wychodzac z wody i kucnela przy twarzy. Mialem jej lono parenascie centymetrów od twarzy.

G: haha tu takze chcesz popatrzec?

Pomimo, ze jak najbardziej podobalo mi sie to, to nie moglem zrozumiec dlaczego robi takie rzeczy bez skrepowania i wstydu. Widocznie w tym swiecie panowaly zupelnie inne zasady.

T: To normalne, ze u was kobiety prezentuja tak swoje ciala obcym facetom?

G: Prezentuja? Czy ja wiem, raczej ich nie ukrywamy, wspólne kapiele to cos normalnego.

T: To moze i seks z obcymi to norma?

G: Raczej tak, jesli ktos jest atrakcyjny to czemu nie?

Tutaj calkowicie mnie zaszokowala pomimo, ze z urody wygladala bardzo lagodnie i slicznie, jej pewnosc siebie i to z jakim spokojem o tym mówila sprawialo, ze calkowicie jej wierzylem.

G: O widze, ze sie znowu podnieciles hehehe, naprawde niewiele ci trzeba.

T: Spadaj, to ty pracujesz przede mna naga a potem sie dziwisz.
G: Przyzwyczaj sie to normalne, ze bedziesz mi przygotowywal kapiel czy myl plecy. To bedzie nalezalo do twoich obowiazków.

T: Chyba zwariowalas.

Popatrzyla na mnie groznie. Widzialem, ze moje buntowanie sie wobec niej strasznie zaczyna ja irytowac. Wstala, nie moglem oderwac od jej nagiego ciala wzroku podeszla do swojego miecza, wyjela go i wziela jego pochwe. Podeszla do mnie z nia i walnela uzywajac przy tym sporo sily po udzie.

T: Pojebalo Cie? Swirusko?

Na moje slowa jej twarz zrobila sie jeszcze bardziej zla i przywalila mi w udo dokladnie w to samo miejsce, teraz ból juz byl naprawde niedoniesienia, czulem sie jakbym dostal metalowym pretem.

T: Ty powalona wariatko!!

Zaczalem sie szarpac, chcialem wstac, niestety rece byly solidnie przywiazane do korzeni. Zaczalem sie szamotac by sie uwolnic i po prostu jej oddac jeszcze mocniej niz ona uderzyla mnie.

G: Zabieram Cie do miasta, i mam gdzies co z Toba zrobia.

Widzialem po jej twarzy, ze nie zartuje. Musialem jak najszybciej przekonac ja by tego nie robila, skoro ladna mloda dziewczyna nie ma oporów by zrobic komus krzywde, nie chcialem wiedziec jacy sa faceci w tym swiecie, a samemu dlugo bez srodków i broni bym nie przezyl. Musialem ja udobruchac.

T: Gabbie przepraszam, nie idzmy do miasta. Zobaczysz pomoge Ci z zaraza.
G: Nie nadajesz sie na niewolnika, a musze zdobyc pieniadze na medykamenty, chociaz tyle moge zrobic dla bliskich.
T: Nadaje, udowodnie Ci to, zrobie wszystko.

Popatrzyla na mnie z wyzszoscia. Dziwnie sie czulem, stala naga sliczna dziewczyna nade mna z pochwa miecza w dloni która przed momentem mnie uderzala. Jednoczesnie bylem na nia szalenie wkurzony a z d**giej strony wygladala tak pieknie i wzniosle.

G: Jesli jeszcze raz mnie wkurzysz, albo nie zrobisz tego co Ci powiem, nie bede miala litosci.
T: Obiecuje nie bede sie juz stawiac.

W tym momencie to powiedzialbym jej wszystko, musialem jak najszybciej obmyslic plan ucieczki. W tym swiecie jak nie sadystyczna pieknosc to dzicy mongolowie na koniach moga mnie dopasc, musialem sie czegos dowiedziec gdzie trafilem. Stojac tak nade mna calkowicie naga, podniosla noge i myslalem, ze zamierzala mnie jeszcze kopnac dla swojej satysfakcji. Jednak zamiast tego przystawila mi swoja stope do ust.

G: Przekonaj mnie, ze traktujesz mnie jako swoja pania niewolniku.
T: Ale ona jest brud..

Stala w trafie przede mna i miala stope w piasku i trawie. Jednak patrzac na nia nie chcialem jej wkurzyc i dokonczyc slowa, ze jej stopa jest brudna. Patrzac jej w oczy pocalowalem jej stope w miejscu gdzie byla chociaz troche czysta.

G: Nie przestawaj.

Patrzac na nia zaczalem sie podniecac od tego wszystkiego. Elementy BDSM czy to soft czy hardcore dzialaja na wiekszosc ludzi, a tutaj mialem do czynienia z wladcza sliczna dziewczyna i moje cialo zaczelo reagowac. Nie powiem podniecilem sie szalenie, a co gorsza ona to zauwazyla.

G: Widze, ze sie tobie spodobalo, ale to dobrze przyzwyczaj sie do tego.

Popatrzylem na nia, ale nie zrobilem grymasu, nie chcialem jej wkurzyc, z jednej strony chcialem jej przywalic z d**giej najchetniej bym uprawial teraz z nia seks. Jednak nie trwalo to dlugo a uslyszalem konie. Moja pierwsza mysl “mongolowie”. Gabbie szybko sie schylila, widocznie chciala byc trudniej zauwazona, i zaczela sie ubierac.

G: Do cholery to handlarze niewolników, siedz cicho bo jak nas uslysza to oboje skonczymy bardzo zle.
T: Mówilas, ze to zakazane.
G: Bo zakazane, ale to najgorsi z najgorszych przestepców.

Katem oka zauwazylem, ze to ta dwójka która widzialem poprzedniego dnia. Pamietajac jak sie obchodzili z tamtym chlopem wiedzialem, ze ze mna zrobia to samo a los Gabbie pewnie bylby jeszcze gorszy zwazajac na jej urode.

T: Uwolnij mi, pomoge Ci.

Popatrzyla na mnie nieufnie, ale nie bardzo miala wybór, lepiej 2 na 2 niz 2 na 1. Tak moglaby miec wiecej czasu by sie uporac z jednym i potem mi pomóc. Gdyby obaj ja zaatakowali byloby fatalnie. Szczególnie, ze mieli luk. Gabbie uwolnila mi rece, szybko spiete miesnie mi sie poluzowaly i zerwalem sie na nogi i pochylilem postawe patrzac gdzie oni moga byc.

T: Daj mi jakis nóz, szybko.
G: Zwariowales. Wbijesz mi go w plecy.

W tym momencie przed nami pojawili sie oni.
M1: Kogo my tutaj mamy, no no to sie nam dzisiaj poszczescilo.
M2: No znacznie lepiej niz wczoraj, za tamtego chlopa dostalismy grosze. A tutaj silny nada sie na pole albo nawet arene, a z niej zrobimy seksualna niewolnice.
M1: Ale najpierw sami sie nacieszymy taka dupa.

Pamietajac do czego wczoraj byli zdolni, instynkt zadzialal i w moment zerwalem sie i sprintem popedzilem w pobliskie gestsze drzewa. Slyszac za plecami glosy mongolów.
M1: A walic go, nie rozdzielimy sie, ona jest najwazniejsza.
M2: Masz racje hehe.

Bieglem moze 15 sekund, zupelnie jakbym biegl na ocene na zajeciach w-f. Jednak cos w glowie podpowiadalo mi, ze zachowalem sie jak najgorsze bydle. Stanalem i zaczalem myslec. Nigdy nie zostawilbym w swoim swiecie znajomego w takiej sytuacji, to dlaczego tutaj mam tak zrobic. Ale ta swiruska uderzala mnie po udzie pochwa, nadal czuje ten ból i mam teraz jej pomóc? A walic to, zaczalem sie rozgladac i dostrzeglem kamien z jednym ostrym bokiem. Wzialem go w dlon idealnie lezal. Przelknalem sline, wzialem gleboki oddech i zaczalem jeszcze szybciej wracac. Adrenalina wyostrzyla mi zmysly, widzialem juz z oddali, ze jeden z mongolów byl zraniony w noge i kleczal na jednym kolanie czulem, ze jest wsciekly. d**gi natomiast stal nad lezaca Gabbie, chyba przed momentem wytracil jej miecz i byl juz przekonany o wygranej. Widzialem tez twarz Gabbie, byla przestraszona i miala wymalowane poczucie beznadziejnosci i kleski na twarzy. Na pelnym sprincie wyskoczylem z drzew i z cala sila przywalilem kamieniem w tyl glowy tego stojacego nad Gabbie. Czulem jak kamien ostra strona az wbija sie w jego glowe a po chwili krew z jego czaszki az rozbryzgla mi sie na moja twarz. W tym czasie Gabbie szybko sie zerwala, chwycila swój miecz i zadala kolejna rane wczesniej zranionemu d**giemu mongolowi. Odwrócilem wzrok i widzialem jak wbija mu potem ostrze w krtan. Z wrazenia az przelknalem sline. Po chwili ruszyla z grozna mina w moja strone. Wiedzialem, ze kamieniem sie przed nia nie obronie. Podeszla do mnie, upuscila miecz i czule przytulila. Cale cisnienie w tym momencie ze mnie zeszlo. Obawialem sie, ze zechce jeszcze mnie ciac za to, ze postanowilem ja zostawic.

G: Dziekuje, ze wróciles.
T: To ja przepraszam, ze Cie zostawilem.

Objalem ja czule jednym ramieniem. Z d**giej reki po chwili upuscilem kamien. Ona podniosla wzrok na mnie.

G: Naprawde wygladasz na silnego, jestes ponad glowe wyzszy ode mnie. Ale idz umyj twarz bo wygladasz wstretnie.

Czulem jak krew zranionego przeze mnie mongola plynie mi po policzkach i zahacza o kaciki ust. Ten metaliczny posmak byl paskudny. Przestalem obejmowac Gabbie, i udalem sie do rzeki jak najszybciej to zmyc. Kleczac przed woda i myjac twarz. Poczulem, ze stoi za mna.

G: I co ja mam teraz z Toba zrobic? Do miasta Cie nie zabiore, bo honor mi nie pozwoli by sprzedac Cie jak niewolnika. Sprzedac kogos kto ocalil mi zycie. A na mojego niewolnika sie nie nadajesz bo jestes zbyt buntowniczy i bys ciagle myslal o ucieczce.

Umylem cala twarz, podnioslem sie, odwrócilem sie i patrzac w twarz Gabbi.

T: Pomoge Ci z zaraza i jesli cos bedzie jeszcze takze Ci pomoge. Jednak jesli jeszcze raz walniesz mnie pochwa miecza to pójde po najblizszy kamien.

Gabbie sie zasmiala. Jednak smiala sie w specyficzny sposób, jak nastolatka która zaprosil na randke chlopak który sie jej podoba. Ten swiat jest naprawde szalony pomyslalem. Dziewczyna która w moim swiecie bylaby modelka, instagramerka czy kims takim, tutaj bez skrupulów wbila miecz w jakiegos faceta i tak jakby juz o tym zapomniala. A po chwili sie usmiecha jak szczesliwa nastolatka. Nie wiem co mnie tknelo, moze jakis impuls, a moze specyfika calej tej sytuacji. Ale szybko objalem Gabbie jedna reka i pocalowalem ja czule. Po chwili Gabbie odsunela usta.

G: Co ty wyprawiasz?
T: Przepraszam, impuls.

Wtedy ona zblizyla swoja twarz i pocalowala mnie, ale nie czule a jak wyglodniala seksu napalona nastolatka. Chwycilem dlonmi jej posladki. Byly takie jedrne, o idealnej wielkosci. Tak jakbym macal idealna modelke. Ona natomiast jedna dlon polozyla mi na klatce piersiowej a d**ga zaczela przez szorty ugniatac penisa.

G: Dobra dosc.
T: Co? Czemu konczysz w takim momencie. Od wczoraj co jakis czas mnie podniecasz a potem konczysz.
G: Hehehe lubie to, przyzwyczaj sie.
T: W takim tempie to nigdy w lózku nie skonczmy.
G: Hahahah no nie skonczymy.

Ten jej smiech z jednej strony mi sie podobal a z d**giej irytowal. Nie moglem jej rozgryzc, jest napalona czy tylko sie w taki dziwny sposób bawi. Po chwili widze, ze zbiera co bardziej wartosciowe i uzyteczne od mongolów. Myslac o sobie, ze jestem ubrany jak na wyjscie na piwo w swoim swiecie, zaczalem robic to samo. Znalazlem solidny nóz, manierke a takze troche pieniedzy z ich swiata. Byly to monety mniejsze i wieksze wykonane z jakis stopów metali. Wzialem takze pas od jednego z nich, wydawal mi sie solidny skórzany a takze moglem do niego przymocowac potrzebne rzeczy. Po zapakowaniu wszystkiego Gabbie spojrzala na mnie.

G: No to ruszamy Tom.

To byl chyba pierwszy raz jak powiedziala do mnie po imieniu a nie niewolniku czy bezosobowo. I jak mam byc szczery, to szalenie mnie to ucieszylo. Ruszylem za nia przez las. I cholernie bylem ciekaw co z tego wszystkiego wyniknie.