Dziewicze rozkosze .(pobrane z netu)
.Zaczal sie dla nas dziwny okres. Wprawdzie tamtej nocy, po zlozeniu soczystego pocalunku prosto pomiedzy udami mej kuzyneczki, ucieklam w poplochu, obawiajac sie kolejnej fali niecheci z jej strony, to jednak w jej wzroku nie pojawily sie stare, twarde nutki. Wrecz przeciwnie – patrzyla na mnie wstydliwie, miekko i z pewnego rodzaju smutkiem, w którym dostrzegalam iskry zakochania. Tego sie nie spodziewalam.

Przez jakis czas jednak pozostawalam ostrozna. Nie wspominalysmy tamtej nocy i staralysmy sie zachowywac, jak gdyby nigdy nic. Rozmawialysmy o balach, przedstawieniach, wysmiewalysmy brzydkich kuzynów i gadatliwe ciocie, jezdzilysmy do opery, teatru. Jedna róznica polegala na tym, ze nie okazywalysmy sobie poprzedniej siostrzanej czulosci – trzymanie sie za dlonie, czy niewinne pocalunki na razie nie wchodzily w gre.

Ciocia Donatienne cieszyla sie z naszej przyjazni. Nacieszyla sie równiez nocnymi odwiedzinami w mojej sypialni. Przychodzila coraz rzadziej, az w koncu calkiem przestala. Za to zwiekszyla sie ilosc jej gosci plci meskiej. Kilka razy na noc zostawalo nawet dwóch, a raz trzech kawalerów. No cóz…

Wrócmy jednak do slodkiej Eveline.

Któregos dnia jej matka wyjechala na kilka dni zalatwic jakies urzedowe sprawy w podparyskim majatku. Zostalysmy same, pod opieka sluzby i starej guwernantki, pani Maupassant, która na szczescie spedzala wiekszosc czasu na czytaniu osiemnastowiecznych romansów i nie zamierzala brac zbyt powaznie swej funkcji opiekunki. Traktowala nas jak dziesiecioletnie dziewczynki, dopilnowujac, ze zjemy kolacje, umyjemy zeby i polozymy sie spac, nic ponadto.

Pierwszego wieczoru, poczciwa, sucha Maupassant zaproponowala, zebysmy spaly razem, w ten sposób nie bedziemy odczuwac smutku z powodu nieobecnosci cioci Donatienne. Eveline splonila sie po same uszy i rzucila mi przelotne spojrzenie. Nasza opiekunka nie zwrócila na to uwagi. Zadowolona, ze moze spokojnie pograzyc sie w lekturze, zyczyla nam dobrej nocy i wrócila do ksiazki.

Kiedy juz przebrana w koszule nocna, zjawilam sie w pokoju Eveline, ona juz lezala w lózku, zaslonieta pod sama szyje i patrzyla z wyczekiwaniem. Zamknelam cicho drzwi i nie wiedzac za bardzo co zrobic, stanelam przed lózkiem. Ogarnelo mnie pozadanie i równiez rodzaj dziwnego zmieszania. Nikt wczesniej nie pragnal mnie z prawdziwym uczuciem, a w rozpalonym spojrzeniu kuzyneczki dostrzeglam prawdziwe zakochanie, nie tylko namietnosc. To zbilo mnie z tropu. Tym bardziej, ze choc ciezko mi sie bylo przyznac, sama nie pozostawalam obojetna. Slodkie usteczka Evelin, jej wielkie, niewinne oczy, melodyjny glos i naiwnosc znalazly droge do mego serca.

– Jesli chcesz, moge isc do siebie… – zaczelam.

Oczy Eveline rozszerzyla obawa i rozczarowanie.

– Nie chcesz zostac? – spytala.

– Chce…

Kiedy to powiedzialam, dziewczyna jednym ruchem sciagnela z siebie posciel. Okazalo sie, ze jest zupelnie naga. Jej dlugie wlosy rozrzucily sie po sniezno bialym przescieradle. Piersi, bardzo duze jak na jej wiek, rozlaly sie na bok, nie tracac przy tym nic ze swojej sprezystosci i mlodzienczosci. Zaskoczyl mnie fakt, ze tym razem wcale nie zaciskala ud. Kolana miala lekko uniesione. Pomiedzy rozchylonymi udami lsnila rózem szparka otoczona gestwina czarnych wlosów. Eveline dyszala ciezko, patrzac na moja reakcje. Jej dlon powedrowala na brzuch, palce dotknely krawedzi wlosów.

– Pocalujesz mnie tak jak wtedy? – wyszeptala wstydliwie. – Blagam…

Z pewnoscia nie musiala blagac. Nie zrzucajac nawet koszuli nocnej, weszlam na lózko i powoli, wpatrujac sie w jej cipke, zaczelam pochylac twarz. Podnioslam wzrok na buzie kuzyneczki. Jej policzki plonely ciemna purpura, delikatnie zagryzala dolna warge. Wreszcie moje oczy znalazly sie kilka centymetrów od mokrego, prawie parujacego rowka. Rozkoszny zapach wypelnil mi nozdrza. Odwlekalam jednak przejscie do sedna. Najpierw pocalowalam pachwine, tuz przy sliskiej szparce. Wyciagnelam jezyk i zaczelam przesuwac go od uda do góry, i po brzuchu, tuz nad wlosami lonowymi. Eveline jeknela i nie mogac sie powstrzymac, wlozyla sobie do ust kciuka.

Ja sama bylam na granicy wytrzymalosci. Nie bawiac sie juz w kotka i myszke zlozylam pocalunek na szparce. Najpierw samymi wargami, równoczesnie chlonac zapach. Goraco delikatnego, rózowego sromu sparzylo mi wargi. Wyciagnelam jezyczek i najpierw wlozylam go gleboko w ciasna pochewke. Kuzyneczka jeknela jeszcze glosniej i wygiela sie w luk, pchajac lonowy wzgórek na moja twarz. Obiema dlonmi popchnelam ja z powrotem na przescieradlo i teraz zaczelam lizac u góry, gdzie spomiedzy warg wysuwal sie drzacy guziczek lechtaczki. Brzuch Eveline falowal jak oszalaly. Domyslilam sie, ze niedoswiadczona dziewczyna zaraz bedzie miala orgazm. Przestalam lizac.

Usiadlam miedzy jej udami, wytarlam sobie mokre policzki i popatrzylam z zagadkowym usmiechem. Biedaczka nie rozumiala, dlaczego przerwalam tuz przed najciekawszym momentem. Obezwladniona przez zadze sama siegnela reka do dziurki i zaczela przebierac palcami.

Delikatnie, ale stanowczo, odsunelam jej dlon.

– Nigdzie nam sie nie spieszy, mamy przeciez cala noc – powiedzialam i zaczelam sciagac przez glowe koszule.

Kiedy kleczalam juz naga, nie za bardzo wiedzialam, co teraz. Od czego zaczac edukacje tej slodkiej osóbki? Odwrócilam sie tylem, wypinajac ksztaltna pupe, z której bylam tak dumna. Moje twarde posladki byly zbudowane idealnie, ich wypuklosci nie dawaly sie ukryc pod sukienkami i kazdy, komu wpadly w oko, nie potrafil oderwac wzroku. Kleczalam teraz na lózku tylem do dziewczyny.

– Pocaluj mnie tam – powiedzialam. Przez chwile myslalam, ze wstydliwosc i pruderia nie pozwola jej na takie szalenstwo, ale mylilam sie. Eveline byla juz calkowicie moja. Patrzylam przez ramie, jak dziewczyna podnosi sie i zamglonymi oczami przyglada wypietemu tylkowi.

– Gdzie mam pocalowac? – zapytala zachrypnietym glosem.

– Gdzie chcesz – odpowiedzialam.

Eveline zblizyla zaciekawiona buzie do bialych posladków. Wygielam do tylu szyje, zeby lepiej widziec. Jej wzrok z fascynacja obmacywal tylek. Wreszcie Eveline zmruzyla oczy i zlozyla na jednym z posladków dlugi pocalunek. Jej glowa oparla sie calkiem o moja dupe i myslalam, ze kuzyneczka zemdleje, nie potrafiac poradzic sobie z nowym doswiadczeniem. Wreszcie odsunela twarz i popatrzyla na mnie z pelnym podporzadkowaniem.

– Co teraz? – spytala namietnym szeptem.

Zasmialam sie.

– Zdaje mi sie, ze jeszcze tam nie skonczylas. Chce widziec, jak bawisz sie z moja pupa. Rób, co ci tylko przyjdzie do glowy.

Eveline zmieszana znów popatrzyla w dól i znów pocalowala mnie w posladek. Tym razem nie oderwala ust. Zaczela jezdzic wargami po skórze, zostawiajac mokry slad. Najpierw calowala po górnej czesci tylka, pózniej niesmialo przesunela sie w dól, w miejsce, gdzie skóra pod gladkimi posladkami staje sie troche chropowata. Zobaczylam, ze wysunela lekko jezyczek i teraz mnie lize. Coraz czesciej pociagala nosem, widzialam jak delikatne platki nosa drza podraznione zapachem moich dziurek.

Do tej pory kleczalam wyprostowana. Teraz opadlam na lokcie i wypielam sie do góry, odslaniajac sie przed Eveline w calej chwale.

Jej oczy rozszerzyly sie jeszcze bardziej. Domyslalam sie, co teraz czuje. W tej pozycji nie moglam juz obserwowac jej tak dokladnie, przymknelam wiec oczy, czekajac na inicjatywe przyjacióleczki.

Po chwili znów poczulam usteczka na posladkach, tym razem jednak blizej srodka. Jezyk delikatnie piescil mnie coraz blizej malej dziurki. Rozlozylam delikatnie nogi, zeby bylo jej latwiej. Wreszcie czubek jej jezyka dotknal mnie dokladnie tam. Jeknelam równoczesnie z nia. Widac to doswiadczenie bylo dla niej równie ekscytujace, jak dla mnie.

Przez chwile trwala w bezruchu. Po kilku sekundach zaczela lizac mnie po odbycie. Jej jezyk byl maly, szorstki i twardy, mialam wrazenie, ze lize mnie jakies male, rozkoszne zwierzatko. Jej dlonie chwycily mnie za posladki i rozchylily troche. Domyslilam sie, ze zagubiona w lubieznych rozkoszach, chce wtargnac glebiej, posmakowac mnie jeszcze bardziej.

Wsunelam sobie dlon miedzy nogi i dotknelam jej policzka.

– Teraz tutaj – powiedzialam i przesunelam palec na cipke.

Eveline poslusznie znizyla glowe i zaczela smakowac wieksza, mokra dziurke. Bidulka, robila to troche niewprawnie.

Odsunelam ja delikatnie, zeby jej nie speszyc, usiadlam z rozchylonymi nogami i polozylam palec na lechtaczce.

– Przysun sie blizej – powiedzialam ze smiechem. – Musisz sie troche poduczyc.

Eveline nie zaprotestowala. Polozyla sie na brzuchu i popatrzyla na mnie do góry, pokornie czekajac na lekcje.

– Widzisz ten… babelek? – zapytalam, pokazujac na wypustke lechtaczki. – O, ten – poruszylam palcem po cipce.

Dziewczyna kiwnela potulnie glowa.

– Tu sie wlasnie glaszczesz podczas masturbacji. I tutaj cie lizalam przed chwila. To jest zródlo, z którego emanuje najwieksza przyjemnosc. Liz mnie – powiedzialam i chwycilam sie za kolana, podciagajac je troche do góry. W ten sposób mokra i nabrzmiala szparka wyeksponowala sie jeszcze bardziej.

Kuzyneczka wyciagnela jezyk i wpatrujac sie w moja twarz, zaczela lizac. Najpierw niewprawnie, jak przedtem, ale z kazda chwila wychodzilo jej coraz lepiej. Co najdziwniejsze, jej wzrok pozostal wstydliwy i niesmialy. Jak ona to robila?

Widok szpiczastego jezyczka pelzajacego pomiedzy moimi sromowymi wargami, polaczony z widokiem wilgotnych, zamglonych oczu, które nie przestawal mnie pozerac, przyspieszyl cala sprawe. Mój brzuch zaczal falowac coraz szybciej, soki milosci sprawily, ze cala jej twarz lsnila, moja dziurka byla juz tak nabrzmiala, ze rozkosz mieszala sie z bólem… Wreszcie cale moje cialo zwinelo sie w rozpalona kule. Scisnelam glowe Eveline udami, chwycilam ja za wlosy i kilka razy szarpnelam biodrami, nie dbajac o to, czy nie sprawiam jej bólu, uderzajac lonem o jej buzie.

Opadlam wyczerpana na plecy.

Dla dziewczyny nie byl to jeszcze koniec. Zmeczona i zobojetniala patrzylam, jak Eveline unosi sie na kolana i patrzac na mnie, zaczyna pocierac sie szybko po lechtaczce. Doslownie po minucie, jej ruchy stracily regularnosc, jej biodra zaczely poruszac sie gwaltownie w tyl i przód, po czym opadla na mnie i objela mnie z calej sily ramionami. Nastepnie pocalowala mnie mocno w usta. Odpowiedzialam goracym pocalunkiem. Poczulam smak wlasnej cipki.

– Kocham cie – szepnela.

– Tez cie kocham – odpowiedzialam. Zreszta zupelnie zgodnie z prawda.

Zasnelysmy w rozrzuconej poscieli, splecione w wilgotnym i pachnacym uscisku