Asian

Niewolny: 1. Na dzien dobry …
Od kiedy jestes moim Panem, nie mam chwili zastanowienia, czy moze byc inaczej.
Absorbujesz mi kazda mysl i kazda chwila jest podporzadkowana Tobie. Z reszta nie moze byc inaczej skoro jestes moim masterem. Kazesz mi tak o sobie myslec, ale zwracac mam sie do Ciebie tak po prostu, ale jednoczesnie obezwladniajaco: „Panie”.
Jestes silny i apodyktyczny. Odkad sie poznalismy minelo kilka miesiecy i powoli przekraczamy kolejne granice. Od poczatku bylo jasne, ze bede Twoja zabawka w sadomasochistycznych upodobaniach, ale nie zaczelismy od brutalnych cwiczen. Przeciwnie. Mozna byloby to nazwac normalnym seksem dwóch mezczyzn, z tym, ze ja zawsze jestem ulegly.
Nasza relacja okazal sie na tyle trwala, ze kazales mi sie przeprowadzic blisko Twojego wiezowca, tak bym Cie relaksowal kiedy masz na to ochote. A masz ja prawie zawsze i od pewnego czasu prawie zawsze umilam Ci poczatek dnia…

Tak bylo i dzis. Jak czesto “na dzien dobry”…
Spotkalismy sie o 7:30 w toalecie na pietrze Twojego biura. Ta czesc jest otwarta i nikt mnie tu nie kojarzy. Jestem obcy, ale tyle obcych twarzy tu sie kreci. O, przychodzi ktos do pracy…

Skierowalem sie na przedostatnie pietro do lazienki, która mi kiedys wskazales. O tej porze nie ma jeszcze prawie nikogo. Co wazne toalety sa jeszcze czyste i pachnace po wczorajszym sprzataniu. Tak, zawsze ceniles sobie czystosc. Nigdy nie akceptowales nie naszych wydzielin i zapachów.

Weszlismy do „klatki” – tak nazywam kabine. Zawsze, kiedy palimy w niej swiatlo wlacza sie tez wywietrznik. To wazne, bo jego dzwiek oznacza dla mnie poczatek … oddania. Nigdy nie wiem na co masz ochote. Dzis kazales mi zsunac do kostek spodnie i slipy. Nawet nie sciagnalem góry ubrania. Rozchyliles uda i naciskajac bark zmusiles do pólprzysiadu.
– Rece na kark, gnoju…

Kiedy zajalem wyznaczona pozycje jeszcze nie wiedzialem do czego Ci dzis posluze.
Przytrzymales mnie za kark, schyliles sie i zaczales klepac moje zwisajace jadra. Robiles to tak od dolu, tak by jaja i penis podbijaly sie w góre. Moja pierwsza reakcja to próba wyprostowania. Ale dlatego przytrzymywales mnie za kark. Gdy tylko poczules odruch ucieczki, scisnales mocniej…

Podbijanie powodowalo ból, ale nie byl on ostry. Tylko paralizowal… Ból, który orzezwial…

Mój penis szybko stwardnial… To sie Tobie podobalo, bo wiesz, ze na Ciebie dzialam. Kiedy mnie podnieciles, pomyslales o sobie. Wysunales kutasa ze spodni i obciagales go sobie reka. Biles mnie po jajach i jednoczesnie stymulowales sie. Tak.., juz wiedzialem, ze dzis nie dane mi bedzie skosztowac Twojej sztywnosci…
Bylem Ci juz w pelni oddany, nie musiales mnie trzymac..
Zwiekszales sile klepania i tym samym bardziej sie podniecales. Slyszalem to w Twoim oddechu, czulem Twoje drganie, bo przywieralismy do siebie… Kiedy tryskales, zrobiles to na dlon. Dzis toaleta zbudzila Twoja nieufnosc. Moze nie byla zbyt dokladnie wysprzatana. Zatrzymales sperme na rece.
– Masz!
Jedno slowo, a wiedzialem co robic. Ukleknalem i wpilem usta w Twoje palce, poczulem smietanke. Wessalem ja , a jezykiem zlizalem resztki spermy.
Nie pozwoliles mi sie zaspokoic.
Schowales kutasa do spodni i skinieniem kazales mi sie ubrac.
– Jutro o tej samej porze.
Wyszedles pierwszy sprawdzajac, czy nikogo nie ma pod drzwiami.

Wszystko zajelo nam 10 minut.